Turniej – relacja

Przyszła pora na szybkie streszczenie minionego turnieju z mojej perspektywy.

Pierwszą bitwę rozgrywałem z generałem Klimo, który dowodził Synami Rasputina. Gierka toczyła się na mapie z dwoma mostami przy pełnej widoczności. Z przodu wystawiłem piechotę, która miała za zadanie dawać osłonę ciężkiej artylerii czyli łazikom i snajperom. Z mojej lewej stał jeszcze Hachiman a z prawej Amaretsu i Demon Hunter.  Klimo wystawił tylko 3 swoich jeźdźców. Reszta jego armii czyli 4 oddziały inflirtratorów znalazła się ok 12 cali od mojej linii obrony.

Początkowo bitwa była dosyć wyrównana – z jednej strony Klimo nie miał specjalnie czym mnie postraszyć a z drugiej tak wykorzystywał ukształtowanie terenu że nie miałem do czego strzelać. W początkowej fazie bitwy gwiazdą została Amaretsu która oberwała 8 strzałów za 11dmg i wszystkie wybroniła 🙂 Po tej akcji zrobiło mi się trochę żal Klimo no ale trudno ;P Dalej gra wyglądała dosyć standardowo – odbywała sie obustronna wymiana ognia z tym że moim chłopakom szło znacznie lepiej. Klimo wybił mi większość piechoty i zranił oba łaziki (faktycznie zapomnieliśmy o rzucie na zniszczenia chociaż pewno nie wiele by to zmieniło)Pod koniec gry Amaretsu zdobywa punkt za 2 pkt.  Szkoda że zabrakło czasu na dokończenie gry – wynik mógł być lepszy 😉

Druga bitwa to było starcie z Qbą i jego Cybertroniciem.  Ciekawa sytuacja wynikła już na samym początku. Wygrałem rzut i mogłem sobie wybrać stronę stołu. Wybrałem jedną i wtedy Qba ustawił punkty do zdobycia. Gdy je zobaczyłem zaproponowałem przemodelowanie stołu gdyż ułożenie punktów wyrwaźnie premiowało strone tą której nie wybrałem 😉 Qba stwierdził ze skoro była już tam jedna gra to nie wolno nic zmieniać. W tej sytuacji zadecydowałem o zmianie strony, którą wybrałem jak nie było na niej punktów.

Cała gra toczyła się do jednej bramki – jeszcze nigdy nie miałem tak łatwej gry z Qbą z którym na 10 meczy to wygrałem moze 1 Mishimą. Taktyka polegała na na wypuszczeniu do przodu AShigaru i Samurajów i stopniowe przesuwanie się do środka stołu techniką MP i czekanie.  Po jakiejś godzinie z hakiem Cyba nie było juz na stole przy nie wielkich stratach Mishimy ( 1 łazik i kilku Ashigaru i Samuraj ów). Ciekawe jest że snajperzy chyba nic w tej bitwie nie zrobili bo widocznośc była do 24 cali i źle stali. Amaretsu fajnie na końcu uleczyła martwego Hachimana który pięknie walczył z atakującymi go Lustrzakami ( jednego zdjął z kontrszarzy 🙂 )

W trzeciej bitwie znowu miałem szczęście – bitwa była rozgrywana w podziemnym laboratorium gdzie nie mogłem wykorzystać Łazików. Szczęśliwie grałem z Kouo który jako jedyny poza mną używał na turnieju pojazdu 0 Skimera. Dzięki temu byłem na wstępie w plecy tylko jakieś 20 pkt a nie 116.

Sama bitwa to była czysta poezja- chyba moja najlepsza bitwa w zyciu. Armie ustawiłem w dwóch zgrupowaniach – na środku stołu stali Hachiman, Amaretsu i Demon Hunter.  Po mojej lewej reszta armii 0 najpierw Ashi, potem Samuraje a na końcu snajperzy. Ekipa z lewej strony poszła na wymianę ognia z chyba miliciantami a jaimś innym oddziałem Kuo – szło im na tyle dobrze że po jakimś czasie z Bau nie wiele zostało. Jeszcze lepsze akcje robiła ekipa bohaterska. Hachiman szybko zają środkowy punkt i ten po mojej prawej. Gdy dobiegła do niego Amaretasu i Demon Hunter zaczęła się jatka z Viktorami. Najpierw Demon puścił serie i zdjął jednego  a potem zaszarżował Hachiman. W wąskim korytarzu walka mogła odbywać się tylko 1 na 1. Co lepsze Kouo tak się po blokował że nie mógł się najpierw w ogóle oderwać. Udało mu się zadać jakkąś rane Hachimanowi albo i dwie ale za nim stała Amaretsu co chwile go lecząc 🙂

W końcu Hachiman padł po ciosie ostatniego Viktora. Wtedy podbiegła do niego Amaretsu i uleczyła. W ostatniej akcji schowała się za rogiem. Do akcji wkroczył Demoh hunter i posłał serie nad leżącym Hachimanem. Z Viktora została miazga a kolejna seria posłała do piachu ostatni model pojedynczy Kouo. Ten z kolei biedaczek przez całą bitwę wlókł sie za Viktorami i nic nie zrobił bo nie mógł ich ominąć ^^

W bitwie straciłem ze 3 ashigaru i samuraja 🙂

4 bitwa to było kolejne starcie z Bauhausem dowodzonym przez Norkosa. Miałem komfortową sytuacje bo żeby wygrać turniej Norkos musiał pokonać mnie 6 do 0. Początkowo bitwa wyglądała dla mnie bardzo źle. Widoczność była duża i Norkos walił do moich żołnierzy jak do kaczek. Moi Snajperzy też  dawali ciała. chociaż oddałem 4 strzały do snajpera Bauhausu nie udało mi sie go zabić. W krótce ten sam snajper zabił jednego z moich i ranił drugiego.   Po chwili nie miałem juz także samurajów i jednego łazika. Widmo porażki 6 do 0 stało sie jak najbardziej realne. W trzeciej turze Norkos rzuca na widoczność. Rzuca tak że widoczność spada do 6 cali – Mishima przechodzi do kontrataku. Hachiman szarzuje i zabija 2 wolfheadów w tym jednego z wyrzutnią rakiet. Na pomoc idą mu  Demon hunter i Amaretsu. Przesuwam moja całą armie na prawą strone stołu by zdobyć i obronić chociaż jeden punkt.  Po jakimś czasie Norkosowi zostaja tylko Konrad von Juntz i jeden wolfhead z shotgunem. Zadałem jedną rane Konradowi Hachimanem i zaczęły się moje męczarnie. Nie mogłem go już potem nawet drasnąć! Konradowi zadał jeszcze jedną rane jego kolega wolfhead z shotgunem i na tym zie skończyło. Po chwili Hachimanowi pomagało ze 3 Ashigaru i Amaretsu i dalej nic – jak stał tak stał. wybił Ashigaru i położył Hachimana. Chociaż Amaretsu zdołała go kilka razy uleczyć to i tak zaraz padł.

Na środku do kontrofensywy przeszedl za to łazik 🙂 Zmusił idących wstronę punktu miliciantów do ucieczki za jeden z budynków. Na pomoc przyszło im 2 Viktory. dzielny łazik w nastepnej aktywacji wyszedł z za budynku i za jednym razem zabił oba! Potem ubił jeszcze Snajpera i kliku Milicjantów by na koniec zmienić się w kupe złomu.

W między czasie Norkos tak rzucił kostką ze wypadło ze to akurat moj punkt liczy sie x2 🙂  szkoda ze miałem misje wybicia gruntów przeciwnika bo ci akurat byli po zupełnie drugiej stronie stołu i misja została nie wykonana.  Ostatecznie mi pozostałi jedne snajper z woundem, zdrowy Demoh hunter i Amaretsu a Norkosowi Niezniszczalny Konrad z 2 woundami i kilku miliciantów.  W małych punktach miałem +10!  😀

Podsumowując turniej z mojej perspektywy nieziemsko udany i szczęsliwy. Przez cały czas miałem sporo szczęścia a nawet jak się coś nie udawało to potem i tak fortuna odwracała sie w moja strone ( wybór stron z Qba, Walka z posiadajacym pojazd Kouo, nagłe ciemności w walce z Norkosem) . Muszę tez jednak przyznać że wziąłem  najmocniejszą rozpiske jaką mozna zrobić z mishimy (niestety jedyną ) no i na 600 pkt mieści sie ona idealnie. Wydaje mi sie że np taki Cyb lub Bau na 800 pkt ma o wiele większą przewage nad Mishima niż gdy bitwa jest na 600.

Na koniec wypada podziękować wszystkim za naprawdę udany turniej,  miłą atmosferę i fajne stoły.

pzdr Lukas

Niestety nerwy i zmęczenie w ostatniej bitwie sprawiły ze zapomniałem o fotkach ale mam jeszcze kilka zdjęć z walk innych graczy:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Raporty z bitew, Turnieje, Warzone. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s